J.Sikora – wielkie otwarcie firmowego salonu

by Marek Dyba / February 28, 2023

Nie co dzień znany polski producent ekskluzywnego sprzętu audio otwiera własny salon odsłuchowy. Takie właśnie wydarzenie miało miejsce w siedzibie firmy J.Sikora na początku lutego, a ja miałem przyjemność wziąć w nim udział.

Moja przygoda z marką J.Sikora zaczęła się w listopadzie 2014 roku w jednym z pokoi Hotelu Sobieski w czasie wystawy Audio Video Show. Nazwisko Sikora było mi znane już wcześniej, bo przecież kilkanaście lat wcześniej zachwycaliśmy się wzmacniaczami lampowymi Burdiak-Sikora. Marka ta nie przetrwała na rynku zbyt długo, acz nie z racji braku zainteresowania jej produktami, ale, powiedzmy, nie do końca doskonałej współpracy między stronami tego przedsięwzięcia. Po tej przygodzie z rynkiem audio nazwisko Sikora zniknęło z branży na lata, a nasz konstruktor, Janusz Sikora, bez żalu wrócił do swojej podstawowej działalności.

Tak prezentował się firmowy system

To właśnie jednakże ona, a właściwie ogromna wiedza i doświadczenie z zakresu obróbki metali, plus miłość do muzyki i gramofonów razem wzięte popchnęły mistrza z powrotem w objęcia branży audio. Jak mówi legenda, Janusz Sikora wcale wracać do audio nie zamierzał. Po prostu kupno gramofonu znanej marki nie zapewniło mu odpowiednich wrażeń i doświadczeń muzycznych, więc postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i spróbować samodzielnie zbudować gramofon. Wykorzystał do tego wspomnianą już ogromną wiedzę i doświadczenie z zakresu metali i ich obróbki, a także odpowiednie zaplecze techniczne pozwalające perfekcyjnie wykonać szereg niezbędnych komponentów tego projektu. I pewnie na tym jednym egzemplarzu by się skończyło gdyby nie grono równie zakręconych na punkcie muzyki odtwarzanej z płyt winylowych przyjaciół, którzy po usłyszeniu co potrafi własna konstrukcja Janusza zapragnęli posiąść podobne. Jak kiedyś usłyszałem od jednego z nich, to oni właśnie praktycznie rzecz biorąc zmusili Janusza Sikorę do wystawienia się z gramofonami na wspomnianym Audio Video Show. Gdy to się stało, gdy świat zobaczył przemyślane konstrukcje i ich perfekcyjne wykonanie, a w końcu usłyszał brzmienie lubelskich konstrukcji, nie było już odwrotu.

Kolejny znakomity polski produkt – phonostage LampizatOra

Wtedy, pod koniec 2014 roku, oferta składała się już z dwóch modeli. Dziś są one znane pod nazwami Reference i Standard. Wówczas prezentowane były z świetnymi ramionami Kuzmy, dziś polski producent oferuje już własne ramiona. Kilka miesięcy po wspomnianej wystawie, model Standard (wówczas nazywał się jeszcze Basic) trafił do mnie do recenzji. Wrażenia wystawowe to jedno, ale dopiero odsłuch we własnym systemie mógł pokazać faktyczną klasę tej konstrukcji. Bardzo szybko zdałem sobie wówczas sprawę, iż ziściło się jedno z moich marzeń. Od lat liczyłem bowiem na to, że pewnego dnia stanę się posiadaczem high-endowego systemu, w którym wiodące role będą odgrywały komponenty zaprojektowane i zbudowane w Polsce. Oczywiście widziałem w nim oczyma wyobraźni także gramofon. I oto takowy do mnie trafił. Wyglądał fantastycznie, był doskonale wykonany i wykończony no i grał tak, że słuchałem płyty za płytą nie mając dosyć. Mój „audiofilski patriotyzm” nie był wcale konieczny, by uznać, że to jeden z najlepszych gramofonów na rynku. Dlatego też niedługo po napisaniu recenzji zamówiłem sztukę dla siebie w wersji Max i używam jej do tej pory. Nieco później do oferty J.Sikora dodano trzeci, najtańszy model o nazwie Initial. Na przestrzeni lat wszystkie trzy modele były ulepszane, a w końcu dwa tańsze oferowane również w alternatywnej, jeszcze lepszej wersji Max. W ubiegłym roku polski producent przygotował nawet kilka tzw. customowych wersji, czyli pomalowanych w niestandardowych kolorach wybranych przez klientów.

Wiekowy, ale wciąż fantastycznie brzmiący wzmacniacz Burdiak-Sikora i podstawka pod kable wykonana z… odpadów

Mając okazję zapoznać się z możliwościami polskich gramofonów, absolutnie topowym wykonanie i wykończeniem i fenomenalnym brzmieniem już na wczesnym etapie funkcjonowania firmy przewidywałem, czy wręcz oczekiwałem, że prędzej czy później pozna się na nich cały audiofilski świat. I tak właśnie się stało. Rosnące grono prężnych dystrybutorów na całym świecie i związany z tym popyt na produkty spod znaku J.Sikora niejako zmusiły firmę stopniowej zmiany proporcji między dotychczasową podstawową działalnością, a produkcją gramofonów na rzecz tych drugich. Od początku jednym z kluczowych elementów sukcesu firmy była niemal pełna kontrola nad procesem produkcji. Wiele elementów konstrukcji, zwłaszcza metalowych, było bowiem wytwarzanych we własnym zakładzie producenta z wykorzystaniem doświadczonej w obróbce metali załogi. Z biegiem czasu także część produkcji zlecanej podwykonawcom została przejęta przez ekipę J.Sikora. Jest oczywiście kilka elementów, które zapewne nigdy nie będą wytwarzane w firmie, choćby używane w gramofonach silniki (pochodzące od uznanego, wyspecjalizowanego producenta). Z drugiej strony, kilka razy problemy z dostawcami, np. wind do ramion, sprawiły że kreatywny team polskiego producenta opracował własne rozwiązania, których produkcję błyskawicznie wdrażano. Firma poczyniła także spore inwestycje i planuje kolejne, choćby w maszyny CNC, czy własną lakiernię, a te pozwolą jej również w przyszłości oferować produkty o najwyższej jakości wykonania i wykończenia.

Trzy piekne gramofony z fantastycznymi, żółciutkimi ramionami

Kolejnym ważnym etapem, by nie rzec wręcz przełomem, w działalności firmy było wprowadzenie własnego ramienia oznaczonego symbolem KV12. Jest to unikalna konstrukcja, o ile mi wiadomo pierwsza na świecie, w której zastosowano rurkę wykonaną z materiału znanego jako Kevlar. I tym razem miałem szczęście być pierwszym, który owo ramię mógł przetestować (zobacz TU) i znowu niemal od razu było dla mnie jasne, że to kolejny kapitalny produkt, który po prostu muszę mieć. Ten 12-calowy unipivot wyróżniał się nie tylko materiałem, z którego go wykonano, topową jakością brzmienia, ale i wysoce konkurencyjną (patrząc realnie na konkurencję) ceną. Z moich odsłuchów jasno wynikało, że to prawdziwy „killer” w połączeniu z moim J.Sikorą Standard Max, a doskonały mechanizm VTA z możliwością regulacji w trakcie odtwarzania ułatwiał wyciśnięcie z nim maksimum jakości dźwięku z każdej płyty. Zaczynając odsłuchy miałem dość wysokie oczekiwania, ale rzeczywistość je nawet przerosła. To właśnie po wprowadzeniu ramion do oferty polski producent zamknął do niedawna podstawową część działalności i całkowicie poświęcił się produktom audio. To rozwiązanie pozwoliło również synowi Janusza Sikory, Robertowi, zaangażować się już w pełnym wymiarze w biznes związany z gramofonami i ramionami, a nieco później do zespołu dołączył kolejny entuzjasta dobrego brzmienia, Adam Niezbecki. Gdy tych dwóch młodych ludzi przejęło działania biznesowe i marketingowe, Janusz Sikora mógł poświęcić się całkowicie temu, co, jak sam mówi, kocha najbardziej, czyli projektowaniu nowych produktów i ulepszaniu już istniejących.

Genialne phono Doshi Audio

Tak właśnie wygląda opowieść prowadząca do powstania dwóch nowych ramion – KV9 i KV12 Max Zirconium Series. Miały one swoje premiery pod koniec ubiegłego roku w czasie wystaw Audio Video Show w Warszawie i Capital AudioFest w USA. Maestro Sikora miał czas by zająć się pracami na udoskonaleniem KV12 a ostatecznym efektem było nie tylko nowe ramię KV12 Max, ale i zupełnie nowe, 9-calowe KV9 Max. Dzięki uprzejmości producenta, miałem już okazję dokładnie przestudiować brzmienie obu nowych ramion. Doświadczenie z absolutną nowością, czyli 9-calowym KV9 Max opisałem w recenzji, która ukazała się w HighFidelity (zobacz TU). Już niedługo na łamach HiFiKnights opublikuję natomiast test KV12 Max, ale zanim to nastąpi podzielę się z Państwem wrażeniami z wizyty mającej na celu sprawdzenie wyników kolejnego przedsięwzięcia ekipy firmy J.Sikora, czyli firmowego salonu odsłuchowego zlokalizowanego w siedzibie tejże firmy. Budowa owego showroomu z racji rozmaitych trudności, w tym problemów z dostępnością materiałów, mebli, itd. trwała ponad rok. Wielkie otwarcie nastąpiło na początku tego miesiąca, 3go lutego, a ja byłem jednym z zaproszonych.

Znany naszym czytelnikom Złoty Mamut Aidasa

Być może część z Państwa pamięta moją relację z pierwszej wizyty w Lublinie, w grudniu 2021 roku (jest dostępna TU). Już wówczas trwały pierwsze prace w przestrzeni, która dziś jest salonem odsłuchowym. Zważywszy na powszechne w tym czasie problemy z dostępnością wielu materiałów i gotowymi produktami zamówionymi do salonu całe przedsięwzięcie trwało dłużej niż to pierwotnie zakładano, ale w końcu, na początku lutego wszystko było gotowe na przyjęcie pierwszych gości. Na wielkie otwarcie ekipa J.Sikory postanowiła zaprosić przyjaciół i partnerów biznesowych, no i mnie, by dla Państwa to wydarzenie opisać.

Dyskusje bywały dość… dynamiczne :)

Dzień wyprawy do Lublina dla mnie zaczął się od odbioru dwóch innych zaproszonych gości z warszawskiego lotniska. Pierwszy do stolicy dotarł Adam Czerwiński, jeden z naszych czołowych jazzowych perkusistów, organizator festiwalu „Jazz w lesie” (zobacz TU i TU) i twórca audiofilskiej wytwórni AC RECORDS. Nie muszę chyba dodawać, że to także dumny posiadacz gramofonu J.Sikora, w której salonie znajdziecie Państwo oczywiście płyty AC Records. Ponieważ do przylotu kolejnego gościa, Michaela Plessmanna, szefa Soundspace Systems (zobacz TU i TU) mieliśmy kilka godzin, Adam zaproponował wykorzystanie tego czasu na szybką wizytę w siedzibie XDisc Group w celu odsłuchu testpressa nowego wydawnictwa AC Records. Nie jest to tematem tego tekstu, ale nie mogę się powstrzymać i muszę powiedzieć, że nowy krążek brzmiał świetnie! Jeśli lubicie gitarową muzykę to to nagranie jednego z naszych najbardziej utalentowanych gitarzystów jazzowych (jeszcze ciągle) młodego pokolenia koniecznie musicie mieć w swojej bibliotece! Dla mnie dodatkową korzyścią z tej wycieczki była okazja do zwiedzenia tłoczni płyt i przyjrzenia się całemu procesowi. Jeśli będziecie mieć taką okazję to polecam, bo to bardzo ciekawe i edukacyjne doświadczenie.

Krótka, ale treściwa wizyta w XDISC

Po tej krótkiej wizycie wróciliśmy na Okęcie by odebrać Michaela i rozpocząć naszą niespełna dwugodzinną podróż do Lublin. Na miejscu dołączył do nas kolejny partner biznesowy i przyjaciel marki J.Sikora, Julian Soja, znany naszym czytelnikom jak człowiek stojący za marką SOYATON (zobacz TU). Cześć z Państwa zapewne już wie, że okablowanie ramion KV Max w postaci miedzianych pozłacanych drucików pochodzi właśnie z Soyatonu, a i prezentowany w salonie pokazowym J.Sikora system okablowany jest znakomitymi Benchmarkami (IC, głośnikowe i zasilające) tej marki. Zaraz po przyjeździe nasi gospodarza zabrali nas na króciutką wycieczkę po części produkcyjnej firmy, ale zaraz potem udaliśmy się do salonu odsłuchowego, by rozpocząć świętowanie jego otwarcia.

Cuatro amigos

Salon, ujmując rzecz krótko, robi duże wrażenie – moje zdjęcia tego nie oddają, ale proszę mi wierzyć, że tak właśnie jest (albo się tam wybrać i przekonać naocznie). Wyraźnie widać, że cały projekt został przemyślany w najdrobniejszych szczegółach, a założeniem było stworzenie nie tylko pomieszczenia z dobrą akustyką dla krytycznych odsłuchów produktów J.Sikora i partnerów marki, ale i przyjaznej przestrzeni, która zachęca wręcz do przyjemnego spędzania czasu czy to słuchając muzyki, czy dyskutując z innymi pasjonatami. Od momentu przekroczenia progu pomieszczenia jasne jest bowiem, że to coś więcej niż „tylko” pokój odsłuchowy, a takowych widziałem w życiu wiele, także w siedzibach niejednego producenta. Tu człowiek od razu czuje się jak u siebie, czyli w miejscu stworzonym by dobrze się czuć i mile spędzać czas. Pomieszczenie wykończono w ciepłych kolorach, jest sporo elementów z drewna, do dyspozycji są wygodne fotele i nawet światło sprzyja kreowaniu komfortowej atmosfery. Z drugiej strony, jak już sugerowałem, projekt obejmował również odpowiednią akustykę pomieszczenia, więc goście będą mogli oceniać brzmienie prezentowanych komponentów, a ekipa J.Sikora będzie zapewne wykorzystywać to miejsce do licznych odsłuchów niezbędnych przy opracowywaniu nowych produktów. Czas spędzany w salonie gościom będą uprzyjemniać półki zapełnione setkami płyt winylowych, ale i te, na których znaleźć można butelki przedniej whiskey i wina :).

Piękne wnętrza i (część) nagród jakie zebrały produkty J.Sikora na świecie

Stałymi elementami prezentowanego systemu będą zapewne wszystkie trzy gramofony z oferty J.Sikora oraz ich własne ramiona zarówno KV12, jak i nowe KV9 i KV12 Max Zirconium Series. Jako że polski producent jest dystrybutorem wkładek gramofonowych marki Aidas Cartridges na polskim rynku, produkty tej właśnie firmy montowane są w kevlarowych ramionach i dostępne do odsłuchów. W czasie spotkania w modelu Reference z ramieniem KV12 Max pracowała topowa wkładka litewskiego producenta, czyli Mammoth Gold (zobacz TU). W Standardzie Max (z tym samym ramieniem) wykorzystano model Gala Gold, a w Initialu z ramieniem KV12 nieco tańszą wkładkę Durawood.

Najtańsza prezentowana, ale wciąż znakomita wkładka Aidasa

Kolumny to znana naszym czytelnikom znakomita półaktywna propozycja marki SoundSpace Systems, model Pirol (zobacz TU). Do obsługi trzech gramofonów i wkładek wybrano dwa przedwzmacniacze gramofonowe. Jeden to najnowsza wersja produktu kolejnego znanego na całym świecie polskiego producenta, LampizatOra, a konkretnie Vinyl Phono MC2. W swoim czasie miałem przyjemność testować dla Państwa Vinyl Phono MC1 (zobacz TU). Drugim był niesamowity Evolution Phono marki Doshi Audio, który zachwycił Janusza Sikorę (i niżej podpisanego) już w czasie ubiegłorocznego High End Show w Monachium.

Tak, nasi gospodarze na spotkanie wybrali jedyny śnieżny dzień w lutym

Za amplifikację odpowiadały wielokrotnie modyfikowane przez Janusza Sikorę i na co dzień używane przez niego w jego prywatnym systemie przedwzmacniacz liniowy i monobloki Burdiak-Sikora. Nie są to produkty komercyjne, jako że od dawna nie są już produkowane, a Janusz nie ukrywał, że chce je odzyskać do swojego systemu tak szybko, jak to możliwe. Gdy tylko więc znajdzie się dla nich godne zastępstwo wrócą one na swoje stałe miejsce. Cała elektronika i gramofony ustawione zostały na pięknych stolikach i platformach Franc Audio Accessories, a jak już wspomniałem, niemal wszystkie kable w systemie to dzieła spod znaku Soyatonu. Jedynym brakującym elementem układanki w czasie naszego spotkania był kondycjoner prądu. J.Sikora współpracuje z kolejną znakomitą polska marką, Gigawatt, i normalnie system byłby zasilany z pomocą topowego kondycjonera tej właśnie firmy. Tyle, że tuż przed wielkim otwarciem posiadany egzemplarz znalazł nowego właściciela, a nowa sztuka jeszcze nie dotarła.

Acz trzeba przyznać, że polskie gramofony ładnie wyglądają w śnieżnym otoczeniu :)

Postawmy sprawę jasno, nasze spotkanie nie miało na celu prezentacji systemu, czy krytycznych odsłuchów. Nie chodziło o dźwięk, ale o okazję do spotkania przyjaciół, ludzi pozytywnie zakręconych na punkcie muzyki w towarzystwie fantastycznych sprzętów do jej odtwarzania, a przy okazji zapoznania się z tym niezwykle przyjaznym dla oka i ucha miejscem. I choć było to dla wszystkich jasne, takie nagromadzenie eksperckich uszu miłośników muzyki i dobrego brzmienia, producentów sprzętu i muzyki oraz profesjonalnych i amatorskich (bo taką przeszłość mają za sobą i Janusz i Robert Sikora) muzyków musiało doprowadzić prędzej czy później do zabawy w dostrajanie grającego systemu. Michael przywiózł ze sobą nowe antywibracyjne nóżki pod swoje kolumny, więc nie omieszkał ich pod głośnikami umieścić, a dodatkowo wprowadzić mikro-poprawki do ustawienia poprawiając jeszcze stereofonię i obrazowanie. Używając wspomnianego już testpressa, który Adam przywiózł ze sobą i wcześniejszych wydawnictw AC Records udało się wybrać optymalne ustawienia przedwzmacniacza gramofonowego dla jednej z wkładek.

Znakomite Pirole korzystają z dobrodziejstw kabli Soyaton

Co ciekawe, wszyscy dość zgodnie uznaliśmy, że tego dnia, w tych warunkach, najbardziej podobało nam się brzmienie Standarda Max z ramieniem KV12 Max i wkładką Aidas Gala Gold, a nie stojącego obok Referenca z tym samym ramieniem i wkładką Mammoth Gold. Julian i ja z kolei, uparliśmy się, że znajdziemy przyczynę malutkiego dyskomfortu w brzmieniu systemu, naprawdę niewielkiego drobiazgu, który jednakże ciągle tam był i nas irytował. Poszukiwania trwały długo, ale w końcu rozwiązaniem okazało się odwrócenie wtyczki kabla zasilającego phonostage Doshi. Muszę dodać, że nasi gospodarze wykazali się ogromną tolerancją znosząc cierpliwie nasze „fanaberie” i zupełnie się o nie nie obrażając. Przyznali zresztą, że z braku czasu system nie był do końca dostrojony – by znaleźć termin wspólny dla wszystkich zaproszonych musieli bowiem przyspieszyć otwarcie o trzy tygodnie. Udało się, ale na ostatni element w postaci perfekcyjnego dostrojenia systemu zabrakło czasu. Nie mieli więc nic przeciwko naszym „tweakom”, choć nie wykluczam, że po naszym wyjeździe wszystko wróciło do stanu poprzedniego… :)

Czas wracać do domu, choć nikomu się specjalnie nie spieszy

Czy więc, zapytacie, warto się wybrać na wycieczkę do Lublina? Gramofony i ramiona J.Sikora produkowane w Polsce należą do najlepszych na świecie, czego potwierdzeniem jest ogromna ilość nagród otrzymanych od najważniejszych magazynów audio. Niewiele polskich firm zdołało osiągnąć tak wielki sukces na najważniejszych rynkach na świecie. Wydaje mi się, że to wystarczający powód by się do salonu J.Sikory wybrać i poznać ludzi, którzy za tymi produktami i sukcesami stoją. Jeśli to Wam nie wystarcza, to weźcie pod uwagę, że w jednym miejscu zgromadzone tam zostały znakomite produkty wielu marek, z których część dostępna jest w naszym kraju wyłącznie w Lublinie, w siedzibie J.Sikora, a przemyślany dobór komponentów gwarantuje doskonałe brzmienie. No i w końcu – ekipa J.Sikora napracowało się by stworzyć nie tylko profesjonalny salon odsłuchowy, ale i niezwykle przyjazne, wręcz przytulne miejsce, gwarantujące przyjemne spędzenie czasu. Nie wydaje mi się więc, by ktokolwiek mógł żałować wyprawy do pięknego Lublina. Piszcie maile, dzwońcie i umawiajcie się na wizyty (koniecznie trzeba się wcześnie umówić – to w końcu zakład produkcyjny, w którym praca wre na okrągło) i cieszcie się fantastycznym brzmieniem serwowanym w pięknym otoczeniu przez ludzi, którzy wiedzą co robią i też kochają muzykę. Ja z przyjemnością wrócę tam ponownie gdy tylko będzie okazja!

I następna porcja nagród przyznanych gramofonom i ramionom Janusza Sikory

LINKI:

J.SIKORA

SOUNDSPACE SYSTEMS

AIDAS CARTRIDGES

SOYATON

AC RECORDS