Trafił do mnie zestaw kabli marki, której anglojęzyczna nazwa nie sugeruje co prawda właściwie żadnego konkretnego pochodzenia, ale już włosko brzmiące określenia serii zdają się mówić, że to produkty ze słonecznej Italii. Tymczasem Authentic Audio Image Estremo to topowa seria producenta ze Słowacji. Sprawdźmy, co mają do zaoferowania.
Wstęp
Idea hi-fi, czy high fidelity (wysokiej wierności), towarzyszy audiofilom od kilkudziesięciu lat. Idei tej od zawsze towarzyszyło dodatkowe pytanie – wierność czemu? Powszechnie akceptowaną odpowiedzią jest wierność nagraniom. Sprzęt audio ma maksymalnie wiernie przekazywać słuchaczom to, co zarejestrowano na taśmie albo bardziej współcześnie w plikach (a w zasadzie to, co trafiło na taki czy inny nośnik po studyjnej i masteringowej obróbce).
Z tejże idei wywodzą się kolejne, choćby ta, która mówi o tym, że idealny wzmacniacz ma być „drutem ze wzmocnieniem”, czyli jedynie wzmacniać otrzymany sygnał, w żaden sposób na niego nie wpływając. Idąc dalej, kable audio mają służyć do przesyłania sygnału z jednego komponentu do drugiego, z założenia niczego od siebie nie dodając i nie pozwalając na jakiekolwiek straty. Idealny kabel sygnałowy stosowany w systemie audio ma więc być idealnie „przeźroczysty”.
Wszystko to idee szczytne i słuszne, tyle że w praktyce wyznaczają one jedynie to, do czego producenci audio powinni dążyć, bo osiągnięcie perfekcyjnego przekazu (niedoskonałego przecież) zapisu muzyki na takim czy innym nośniku nie jest w praktyce możliwe. Można natomiast zbliżać się do niego. Osobną kwestią jest, czy osiągnięcie tak sformułowanych celów dałoby oczekiwane rezultaty. Miałem niegdyś okazję słuchać wzmacniacza, którego konstruktor twierdził, że „mierzy doskonale, a skoro tak, to i brzmi doskonale i każdy audiofil powinien go kupić”, ale, oczywiście, z mojego punktu widzenia (zaznaczę, że wcale nie byłem jedynym wyrazicielem takiej opinii), nie dało się go słuchać. Nasz zmysł słuchu, nie dość że niedoskonały, to na dodatek właściwy dla każdej osoby, nie działa tak jak mikrofony i instrumenty pomiarowe. Dążenie do doskonałości technicznej nie musi więc oznaczać dążenia do absolutnej satysfakcji słuchającego.
Część producentów dąży więc ciągle do realizacji idei hi-fi (a gdy zbliżają się bardziej niż inni, zaczynamy to nazywać high-endem); inni bardziej niż na perfekcyjne przekazanie zapisu na/w nośniku zwracają uwagę na to, by w ostatecznym rozrachunku z głośników (kolumn czy słuchawek) płynęła muzyka prezentowana w taki sposób, by brzmiała naturalnie i prawdziwie, a jej słuchanie wyzwalało autentyczne emocje. Ów przydługi wstęp, jak zapewne odgadliście już Państwo, wynika z faktu, iż (moim zdaniem) testowane kable Estremo należą do tej ostatniej kategorii. I to, jeszcze raz powtórzę, moim zdaniem, bardzo dobrze!
To był mój pierwszy kontakt z marką Authentic Audio Image, więc tak naprawdę nie wiedziałem, czego się spodziewać. Niemniej połączenie słowa „autentyczny” w nazwie marki i włoskiego nazewnictwa serii (a Włochy z kolei jednoznacznie kojarzą mi się ze sztuką i pięknem w każdej postaci) pchnęło moje myśli raczej w stronę muzykalności niż technicznej perfekcji dźwięku. One się bynajmniej nie wykluczają, ale czasem ci, którzy dążą do technicznej perfekcji dźwięku, zapominają o tym, co jednak powinno być najważniejsze, czyli o muzyce i wszystkim, co ze sobą niesie, z emocjami na czele. Choć więc starałem się, jak zawsze, podejść do testu maksymalnie bezstronnie, to jednak jakieś oczekiwania miałem, a to, co przeczytałem na stronie producenta, jedynie je wzmocniło.
Trudno, żeby było inaczej, gdy w zakładce „O nas” przeczytałem m.in.:
„Firmę tworzy trzech partnerów, których łączy zainteresowanie nie tylko muzyką i sztuką, ale także rozwojem technik nagrywania i reprodukcji dźwięku. […]
Muzyka jako sztuka jest istotną częścią naszego życia. Żyjemy muzyką nie tylko jako słuchacze, ale także jako aktywni muzycy grający na instrumentach akustycznych. […]
[…] śmiało możemy powiedzieć, że wprowadzamy na rynek unikalne produkty, które nie są wynikiem kompromisów, lecz, wręcz przeciwnie, próbą pogłębienia aspektu „analitycznego”, jak to się potocznie mówi, odtwarzania dźwięku, ale bez żadnych strat po stronie muzykalności przekazu czy „tonalnego” nasycenia brzmienia instrumentów akustycznych.
AAI łączy naukę, doświadczenie i zaufanie do ludzkiego ucha jako najczulszego narzędzia oceny brzmienia. Każdy produkt — od kabli po systemy zasilania — powstaje w oparciu o badania, odsłuchy i współpracę z muzykami oraz audiofilami na całym świecie.”
Po takim wstępie mogłem więc spodziewać się dźwięku wyjątkowego, bo połączenie wysokiej analityczności z wyjątkową muzykalnością trafia się rzadko, a gdy już się pojawia, daje zwykle bardzo dobre efekty. Słowacka firma oferuje obecnie cztery serie kabli, dodatkowo sporą gamę akcesoriów antywibracyjnych (nóżki i podstawki pod kable) oraz nawet bezpieczniki do urządzeń audio. Czy producent dotrzymuje słowa i łączy wybitną analityczność przekazu z autentyczną muzykalnością w swojej najwyższej serii Estremo? Sprawdźmy.
Budowa i cechy
Ta część recenzji nie będzie jakoś szczególnie rozbudowana, jako że słowacki producent nie dzieli się niemal żadnymi informacjami na temat budowy swoich kabli. O modelu Estremo LAN wiemy tyle, że jest ręcznie wykonywany, że przewodnikiem jest miedź, a standardowe długości to 1, 1,5, 2 i 2,5 metra. Podobnie jak (prawie, bo wyjątkiem wydaje się być kabel zasilający) wszystkie kable z serii Estremo, ubrany został w elegancką białą koszulkę.
Symetryczne (XLR) interkonekty analogowe Estremo, podobnie jak i kable głośnikowe z tej serii, opierają się natomiast na przewodnikach z posrebrzanej miedzi i także są wykonywane ręcznie. Standardowe długości łączówki to: 0,5, 0,75, 1, 1,5, 2 lub 2,5 metra, a kabli głośnikowych to: 1,5, 2, 2,5, 3, 3,5, 4 metry. Najmniejsze wartości są jednocześnie najkrótszymi rekomendowanymi przez producenta. W przypadku kabla głośnikowego cechą charakterystyczną jest osobne prowadzenie biegu dodatniego i ujemnego dla każdego kanału. Dostajemy więc de facto cztery osobne odcinki oznaczone odpowiednimi kolorami (dwa czarne i dwa czerwone).
Wykonanie wszystkich kabli z tej serii jest naprawdę doskonałe; biały kolor koszulek jest dość unikatowy; wtyki wyglądają solidnie. Przypominają Furutecha, ale, jak gdzieś wyczytałem, są wytwarzane na zamówienie i zgodnie z wymogami Authentic Audio Image. Wszystkie trzy rodzaje dostarczonych do testu kabli dotarły w zapinanych na zamek czarnych, okrągłych pokrowcach, które różnią się jedynie wielkością. To rozwiązanie proste, ale skuteczne. I nie trzeba się martwić, gdzie upchnąć kartony, czy drewniane pudełka po kablach, bo złożone pokrowce zajmą bardzo niewiele miejsca.
Jedynym rozwiązaniem stosowanym w serii Estremo, szerzej omówionym przez producenta na jego stronie, jest autorskie rozwiązanie o nazwie IST (to skrót od Interference Suppression Technology, czyli technologii tłumienia czy eliminacji zakłóceń). Zainteresowanym dogłębnym opisem zjawisk, którym ta technologia ma przeciwdziałać, polecam wizytę na stronie AAI. W dużym skrócie producent tak tłumaczy jej działanie:
„Technologia IST wykorzystuje połączenie:
- materiałów dostrojonych rezonansowo,
- równowagi elektromagnetycznej,
- zasady precyzyjnego rozmieszczenia poszczególnych elementów w celu neutralizacji: bardzo małych (mikro)lokalnych pól (magnetycznych/elektrycznych), pól pasożytniczych oraz niestabilności w zakresie częstotliwości.
Zamiast maskować zakłócenia, IST przywraca naturalną równowagę systemu, eliminując mikrozakłócenia elektromagnetyczne, niepożądane rezonanse oraz anizotropię i „pamięć materiałową” komponentów.
W rezultacie uzyskuje się spójny i czysty sygnał, który nie ulega zniekształceniom spowodowanym wewnętrzną strukturą materiałów ani środowiskiem, przez które przechodzi.”
Brzmi obiecująco, ale celem testu było sprawdzenie, jak ta technologia sprawdza się w praktyce.
Brzmienie
Do testu trafiły trzy modele kabli z serii Estremo: głośnikowy, analogowy interkonekt zbalansowany oraz kabel LAN. Jak zwykle w takich przypadkach moja procedura odsłuchowa polega na dodawaniu kabli po jednym do mojego systemu referencyjnego tak, by ocenić wpływ każdego z nich, a dopiero na końcu całego zestawu. W tym teście korzystałem z mojego customowego serwera plików z Roonem, który sygnał przez sieć (kablem David Laboga Custom Audio Digital Sound Wave Sapphire Ethernet) wysyłał do topowego transportu sieciowego Lumina, modelu U2X, a ten topowym kablem David Laboga Custom Audio Akoya USB dostarczał sygnał do wejścia przetwornika cyfrowo-analogowego LampizatOr Poseidon. Ten ostatni z kolei, ze wzmacniaczem zintegrowanym GrandiNote Shinai, łączył interkonekt zbalansowany NxLT Ether, a sygnał do kolumn GrandiNote MACH4 trafiał kablem Soyaton Benchmark MK2.
W czasie testu w pierwszej kolejności AAI Estremo LAN zastąpił Sapphire między switchem Silent Angel Bonn N8 a Luminem. W drugiej części symetryczny interkonekt zbalansowany Ether został zamieniony na AAI Estremo, a w końcu głośnikówka Soyatonu testowanym kablem głośnikowym Authentic Audio Image Estremo.
Authentic Audio Image Estremo LAN
W normalnych warunkach testowałbym ten kabel między moim serwerem Roona a switchem, ale korzystając z obecności znakomitego (!) topowego transportu sieciowego Lumina U2X (niedługo pojawi się recenzja w języku angielskim), właśnie tego urządzenia użyłem do porównań. Kabel LAN, pośród właściwie wszystkich kabli, jakich zdarzyło mi się używać w moim systemie, wnosi najmniejsze różnice do brzmienia – z tym dyskutować nie będę. Najmniejsze nie oznacza jednakże, że ich nie wnosi wcale, jak twierdzą sceptycy.
Niegdyś już zmiana z całkiem przecież porządnego (bodaj) Beldena na kabel Davida Labogi Sapphire i posłuchanie muzyki z nim wpiętym „tylko” między switch a serwer sprawiła, że nie wróciłem już do „zwykłych” kabli. A ponieważ wówczas w LampizatOrze Pacific miałem jeszcze wejście LAN (później zlikwidowane), użyłem go, by ostatecznie upewnić się, że warto w systemie audio mieć dobre kable ethernetowe. Dlatego po wspomnianym teście dwa Sapphiry zagościły w moim systemie na stałe.
W teście Authentic Audio Image jeden Szafir nadal łączył mój serwer z switchem, a Estremo zastąpił drugą sztukę między switchem a U2X. Kabel Davida Labogi urzekł mnie w swoim czasie (i nieustannie to potwierdza) niezwykłą muzykalnością i plastycznością dźwięku, nasyceniem, świetnym oddaniem barw – wszystko to robił lepiej niż poprzednik, a na dodatek była to zmiana, nawet jeśli w kontekście całego systemu nie tak duża, w pożądanym przeze mnie kierunku.
Zmiana Sapphire na Estremo LAN szybko pokazała, że słowacka firma może mieć podobny pomysł na dźwięk, co właściwie zgadzało się z przytaczanymi wcześniej opisami zaczerpniętymi ze strony AAI. David zaczynał przygodę od tworzenia kabli do instrumentów, potem zajął się kablami dla profesjonalistów do studiów nagraniowych i masteringowych, a na końcu kablami do użytku domowego. Ekipa Authentic Audio Image sama wskazuje podobne korzenie z tą różnicą, że po pierwsze jej członkowie sami są muzykami, a po drugie wzorem dla nich jest brzmienie instrumentów akustycznych. Więcej tu jednakże elementów wspólnych niż rozbieżnych i, moim zdaniem, to słychać.
Podobnie jak wspomniany Sapphire, odebrałem bowiem także kabel sieciowy Estremo. Dźwięk (systemu z nim w torze) ma wysoką rozdzielczość, a to podstawa dobrego dźwięku. Słowacki kabel potrafi przekazać ogrom informacji, także odczytanych z gęstych plików PCM czy DSD, a to przekłada się na całą masę kolejnych zalet. Pochodną rozdzielczości jest bowiem choćby gęstość dźwięku, dobre oddanie barwy i faktury instrumentów i wokali, a w końcu płynność i naturalność prezentacji. Z Estremo dźwięk, choć z jednej strony gęsty, czy jak powiedzieliby niektórzy: po nieco ciemniejszej stronie mocy, jest jednocześnie otwarty, wypełniony powietrzem – stąd jego naturalność, bo przecież taki jest dźwięk na żywo. Z dźwiękiem na żywo łączy go również wysoka energia grania i bardzo dobra dynamika, i to zarówno ta w skali makro, jak i nawet równie ważna, a w niektórych przypadkach nawet ważniejsza dla autentyzmu prezentacji, mikro.
Przełączałem oba kable wielokrotnie, szukając różnic między nimi, ale znalazłem zdecydowanie więcej podobieństw. Wszystko to, o czym pisałem w poprzednim paragrafie, można znaleźć również w Sapphire. Zważywszy więc na relatywnie niewielki poziom zmian wnoszonych przez kable LAN, w mojej ocenie mógłbym używać dowolnego z nich i z obu być równie zadowolony. Estremo pozwala zajrzeć nieco głębiej w strukturę nagrania i dźwięku, więcej uwagi poświęcając detalom, za to Sapphire jest ciut bardziej spójny i płynny, a w efekcie nieco bardziej „aksamitny”. Co ciekawe, to słowacki kabel odrobinę mocniej podkreśla fazę wybrzmienia dźwięku, a polski większy nacisk kładzie na szybkość i zwartość ataku. Wszystko to są naprawdę małe, by nie powiedzieć mikroskopijne różnice (a jest ich jeszcze nieco więcej), ale summa summarum i tak w obu przypadkach dostajemy pięknie „analogową” prezentację, której z przyjemnością słucha się całymi godzinami.
+ Authentic Audio Image Estremo IC XLR
Na drugi ogień poszedł symetryczny analogowy interkonekt, który między Poseidonem a Shinai zastąpił mojego Ethera. W tym przypadku spodziewałem się większych różnic (z racji samego rodzaju kabla, jak i charakteru kabla odniesienia) i takowe faktycznie dostałem. Ether jest kablem znakomitym i należy do rodziny tych o wysokiej (fantastycznej wręcz) wierności. Jak pisałem w jego recenzji, jest precyzyjniejszy, bardziej transparentny, bardziej rozdzielczy niż niższa seria tego samego producenta, Flame. Ten ostatni natomiast jest nieco gładszy, „cieplejszy” (czy raczej ciut mniej neutralny), płynniejszy, a więc, według mojej definicji, troszkę mniej wierny, za to bardziej muzykalny i przyjemniejszy w słuchaniu na dłuższą metę.
Doświadczenie z kablem ethernetowym Estremo i wszystko to, co przeczytałem na stronie słowackiego producenta, sugerowało, że zbalansowany interkonekt z tej serii może bardziej przypominać Flame albo inną z moich referencyjnych łączówek, czyli znakomity Hijiri Million Kiwami (acz ten mam w wersji RCA). Już pierwsze minuty odsłuchu pokazały, że testowana łączówka oferuje raczej coś pośredniego między Etherem i Flame/Kiwami, bardzo udanie łącząc sporo ich cech. Z jednej strony usłyszałem z nią bowiem mnóstwo nawet najdrobniejszych detali i subtelności w brzmieniu instrumentów, jak i sposobie grania na nich (zacząłem, sugerując się tym, co pisze producent, od akustycznych). Z drugiej jednakże, było to również brzmienie gęste i płynne, a więc w odbiorze po nieco cieplejszej i ciemniejszej stronie mocy, co dla mnie jest jednoznacznym pozytywem.
Podkreślam określenie „w odbiorze”, bo to tylko wrażenie. To nie jest bowiem interkonekt, który ocieplałby dźwięk, a raczej nie pozwala detaliczności i analityczności skupić na sobie uwagę słuchacza. To tylko narzędzia do osiągnięcia celu, dzięki którym uwaga słuchającego przesuwa się bardziej na ponadprzeciętne nasycenie i wiernie oddaną, naturalną barwę dźwięku. Przyjrzystość i czystość prezentacji są przy tym bezdyskusyjne, tyle że i one nie są tu najważniejsze, bo to kolejny środek do osiągnięcia celu, a nie cel sam w sobie. To te cechy pozwalają Estremo tak dobrze oddać barwę, ale i fakturę każdego instrumentu i wokalu. Całość jest mocno nasycona, ale jednocześnie energetyczna i dynamiczna, a przez to autentyczna, zbliżona do tego, co można usłyszeć na żywo (a właśnie kilka rejestracji koncertów przesłuchałem na początku).
Jednym z elementów, które szczególnie przyciągnęły moją uwagę zaraz po zmianie interkonektu, były blachy perkusji. Z Estremo wydawały się ciut bardziej „złote”, czyli nieco mocniej dociążone i mniej konturowe, acz niepozbawione odpowiedniej twardości i naturalnego blasku. Już kabel LAN Authentic Audio Image szczególnie dbał o fazę wybrzmienia dźwięków, ale XLR wydawał się tę zaletę (jak się wydaje, całej serii) Estremo jeszcze pogłębiać. Słychać to było (ciągle jeszcze w tym samym koncertowym nagraniu Massimo Farao „At Paradiso Jazz”) szczególnie dobrze właśnie na przykładzie blach perkusji.
W kolejnym nagraniu, na płycie Scotta Hamiltona, niesamowicie z Estremo zabrzmiał saksofon. Mocny, głęboki, nasycony, przebogaty w detale, także te okołomuzyczne, a przy tym jego dźwięk był pełny powietrza, niby matowy, ale dźwięczny, a na dodatek z pięknie oddanym pogłosem. To sposób nagrania tego albumu pozwala tak blisko przyjrzeć się poszczególnym instrumentom, które są duże i zlokalizowane dość blisko słuchacza. Dzięki temu nie tylko saksofon, ale i fortepian brzmiał wyjątkowo energetycznie, mocno, jak przystało na wielki instrument. Niemniej Estremo XLR dołożył swoją cegiełkę, bezbłędnie przekazując intencje realizatorów i dając mi dobry wgląd w dowolny wybrany przeze mnie element nagrania.
+ Authentic Audio Image Estremo kabel głośnikowy
Zmiany po dodaniu trzeciego kabla Estremo nie były już tak duże jak po wymianie interkonektu. Zgodnie z tym, co zwykle obserwuję, dodając kolejne kable z tej samej serii danego producenta, wzmacniają one cechy zaobserwowane wcześniej, często dodając jeszcze coś od siebie. Nie było więc zaskoczeniem, iż kabel głośnikowy Estremo nie spowodował zmiany charakteru brzmienia, choć zmiany w dźwięku płynącym z głośników były słyszalne właściwie od razu. Ot choćby przekaz w zakresie średnicy i góry pasma zyskał jeszcze na gęstości i nasyceniu, co ważne, nie tracąc przy tym swojej przejrzystości.
Nieco wyraźniej zmieniło się natomiast dociążenie dołu pasma. To nadal nie był najpotężniejszy bas, jaki u siebie słyszałem, ale bez wątpienia zyskał nieco na masie, na sile uderzenia (zwanym kolokwialnie „wykopem”), co miało wpływ na autentyczność popisów mistrzów jazzu: Raya Browna czy Isao Suzuki na kontrabasach, Millera, Clarke’a i Wootena na elektrycznych gitarach basowych, ale również gdy przyszło do rockowych kapel, począwszy od Led Zeppelin i Pink Floyd, na Aerosmith i AC/DC kończąc.
Ogólny charakter niskich tonów, które z tymi kablami nie są jakoś wybitnie konturowe, pozostał jednakowoż podobny. To bas dobrze wypełniony, barwny, nasycony, ale o nieco miękkim, można by rzec, akustycznym charakterze, nawet gdy w nagraniu udział bierze bas elektryczny, z natury twardszy i bardziej konturowy. Jest to ciekawe o tyle, że owo nieco zaokrąglone czoło ataku nie wpływało na tempo i timing, a bas się nie zlewał nawet przy szybkich pasażach, choćby Marcusa Millera czy Stanleya Clarke’a. Uwagę skupiały raczej wysoka energia tego grania i świetna dynamika.
To co właściwie dodał od siebie kabel głośnikowy Authentic Audio Image? Po pierwsze, za jego sprawą scena na tych samych (z natury przestrzennych) nagraniach wydawała się jeszcze szersza. Śmielej wykraczała poza rozstaw kolumn, sprawiając, że niektóre realizacje brzmiały bardzo przestrzennie. Tak było zarówno na rockowym „Dark Side of the Moon” Pink Floyd, jak i na czysto akustycznym „Trace of Grace” Michela Godarda. W tym pierwszym przypadku twórcy albumu stworzyli niezwykłe efekty przestrzenne na konsoli, a w tym drugim uzyskano je naturalnie, nagrywając zespół składający się z instrumentów z epoki grających wraz z jazzowymi, wykonujący muzykę inspirowaną Monteverdim, w zabytkowym Opactwie Noirlac. Zarówno efekty sztucznie wykreowane, jak i naturalna akustyka, doskonale uchwycone na taśmie, po dodaniu głośnikowego Estremo brzmiały realistycznie i robiły duże wrażenie, choć porównywałem go przecież do genialnego w tym zakresie Soyatona.
Druga wyraźnie zauważalna zmiana dotyczyła dolnego skraju pasma. Słowackie kable nie należą do gigantów basu – ci, którzy uwielbiają najniższe, generowane elektronicznie, potężne dźwięki, pewnie znajdą kilka innych kabli lepiej spełniających tak postawione przed nimi zadanie. Kable głośnikowe Estremo natomiast bardziej dbają o prawidłowe oddanie barwy i faktury, o bardzo dobre różnicowanie, o świetną dynamikę i sporą energię niż o maksymalnie niskie zejście. Testowana głośnikówka nie starała się więc na siłę rozszerzyć pasma, ale raczej dodała niższej części odtwarzanego zakresu więcej masy i nasycenia. To zwiększyło obecność basu, nie powodując jego dominacji, a należy jednocześnie pamiętać, iż dociążenie w zakresie basu to również większe wsparcie dla średnicy. Dzięki temu ten najważniejszy przecież dla każdej właściwie muzyki zakres częstotliwości brzmiał jeszcze pełniej, a przez to był bardziej „obecny”.
Gdy na koniec oddałem się słuchaniu muzyki klasycznej, od symfonii Mozarta i Mahlera po opery tego pierwszego, Verdiego i Bizeta, głośnikowe Authentic Audio Image Estremo wykazały się jeszcze kilkoma przydatnymi w takiej dużej, złożonej muzyce cechami. Po pierwsze, z nimi w torze muzyka miała większy rozmach i swobodę. Rzecz zarówno w lepszym oddaniu możliwości dynamicznych orkiestry symfonicznej i potęgi jej brzmienia, jak i koniecznego do wiernego przekazu uporządkowania wszystkiego, co dzieje się na scenie. Bo przecież gdy w „Weselu Figara” na pierwszym i drugim planie występowali śpiewacy, w tle towarzyszyła im wielka orkiestra. Świetna rozdzielczość i dobra separacja pozwalały mi śledzić zarówno tych pierwszych, jak i skupić się na tej drugiej, a obie warstwy nagrania były równie czytelne.
W obu przypadkach dostawałem dobry wgląd w wybrany element prezentacji, co po raz kolejny przypominało mi wrażenia z uczestnictwa w występach na żywo. Gdy siedzimy w operze, wzrok pomaga skupić uwagę na wybranym fragmencie sceny; siedząc przed systemem audio, można zdać się jedynie na uszy i zdolność tegoż systemu do renderowania wieloplanowej sceny. Gdy połączy się to z precyzyjną lokalizacją trójwymiarowych źródeł pozornych, dostajemy przekaz, w którym można “poruszać” się, czyli wybierać, na czym skupiamy w danym momencie uwagę, niemal tak samo jak gdy siedzimy na widowni. Zestaw Authentic Audio Image Estremo mocno przyczynił się do realistycznej, na ile to w domowych warunkach możliwe, prezentacji takich właśnie dużych, złożonych nagrań, a nie wszystkie, czy wręcz niewiele kabli to potrafi.
Podsumowanie
Najprostszym podsumowaniem testu zestawu kabli Authentic Audio Image Estremo jest stwierdzenie, że ich twórcom udało się zrealizować cele, które sami określili na swojej stronie. Uzyskali świetne połączenie (nienachalnej!) analityczności z naturalnością brzmienia, i to naturalnością znaną z koncertów. Kable Auhentic Audio Image Estremo oferują bowiem przekaz nie tylko bogaty w złożone w spójną, płynną całość informacje, ale i kipiący energią, imponujący dynamiką, a i aspekty przestrzenne oddają ponadprzeciętnie dobrze.
Potrafią także przekonująco przybliżyć atmosferę zarejestrowanego wydarzenia, i to zarówno koncertu, jak i nagrania studyjnego (jeśli w takowym zawarto stosowne informacje). To kable wysokiej klasy, takie na lata słuchania bez audiofilii nervosy, które mogą służyć zarówno do studiowania nagrań, jak i do relaksu z muzyką, bo choć oferują wyjątkowe bogactwo informacji, nie są męczące nawet w długich odsłuchach. Niewiele jest takich kabli na rynku i dlatego zdecydowanie polecam zapoznać się z ofertą Authentic Audio Image. Wypożyczcie te kable, posłuchajcie u siebie. Całkiem możliwe, że to ich właśnie szukacie.
Ceny (w czasie recenzji):
- Authentic Audio Image Estremo kable głośnikowe (2x2m): 31 268 zł
- Authentic Audio Image Estremo XLR (2x1m): 21 571 zł
- Authentic Audio Image Estremo LAN (1m): 10 044 zł
Producent: AUTHENTIC AUDIO IMAGE
Dystrybutor: Esoteric Audio Sound
Kontakt: Zbigniew Retkowski; tel.: +48 739 222 017
Platforma testowa:
- Źródło cyfrowe: pasywny, dedykowany serwer z WIN10, Roon Core, Fidelizer Pro 7.10, karty JCAT XE EVO USB + JCAT MASTER OCXO CLOCK UPGRADE + JCAT OPTIMO NANO, JCAT NET XE z zasilaczem FERRUM HYPSOS Signature, JCAT USB Isolator, zasilacz liniowy KECES P8 (mono), switch: Silent Angel Bonn N8 + zasilacz liniowy Forester.
- Przetwornik cyfrowo-analogowy: LampizatOr Poseidon + Ideon Audio 3R Master Time
- Źródło analogowe: gramofon J.Sikora Standard w wersji MAX, ramiona J.Sikora KV12 i J.Sikora KV12 Max, wkładki: AirTight PC-3, Le Son LS 10MKII, AudioTechnica PTG33 Prestige, przedwzmacniacze gramofonowe: ESE Labs Nibiru V 5 i Grandinote Celio mk IV
- Wzmacniacz: GrandiNote Shinai, Circle Labs M200, Art Audio Symphony II (modyfikowany)
- Przedwzmacniacz: Circle Labs P300
- Kolumny: GrandiNote MACH4, Ubiq Audio Model One Duelund Edition
- Interkonekty: Bastanis Imperial RCA x2, Soyaton Benchmark RCA, Hijiri Million Kiwami RCA, Hijiri HCI-20 RCA, KBL Sound Himalaya II XLR, NxLT ETHER XLR, David Laboga Expression Emerald USB, David Laboga Digital Sound Wave Sapphire Ethernet
- Kable głośnikowe: Soyaton Benchmark mk2, WK AUDIO TheRAY Exclusive
- Kable zasilające: DL Custom Audio 3DR-S-AC, LessLoss DFPC Signature, Gigawatt LC-3
- Zasilanie: Gigawatt PF-2 MK2 i Gigawatt PC-3 SE Evo+; dedykowana linia od skrzynki kablem Gigawatt LC-Y; gniazdka ścienne Gigawatt G-044 Schuko i Furutech FT-SWS-D (R)
- Stoliki: Base VI, Rogoz Audio 3RP3/BBS, Alpine-line
- Akcesoria antywibracyjne: platformy ROGOZ-AUDIO SMO40 i CPPB16; nóżki antywibracyjne: Omex Symphony 3S i 2S, ROGOZ AUDIO BW40MKII i Franc Accessories Ceramic Disc Slim Foot, Graphite Audio IC-35 Premium i CIS-35





























