KECES Ewave

by Dawid Grzyb / June 25, 2026

KECES od lat udowadnia, że zasilanie ma w audio większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać. KECES Ewave pokazuje, że tym razem Tajwańczycy postanowili zrobić porządek również w sieci LAN.

Fala

Jeszcze nie tak dawno mogło się wydawać, że gramofony i odtwarzacze płyt kompaktowych pozostaną domeną garstki niepoprawnych entuzjastów, tymczasem oba formaty przeżywają dziś wyraźny renesans. Co ciekawe, dzieje się to równolegle z dynamicznym rozwojem audio opartego na plikach i streamingu. W efekcie obok klasycznych źródeł coraz częściej spotykamy cyfrowe komponenty, które jeszcze dekadę temu uchodziłyby za ekstrawagancję. Nikogo nie dziwią już streamery czy przetworniki podzielone na kilka osobnych obudów, które wyceniono na poziomie nowego samochodu.Powoli przestaje też szokować widok audiofilskich przełączników sieciowych (network switchy). W świecie IT ich rola jest z pozoru prosta – rozgałęziać sieć LAN i zarządzać ruchem danych. Trudno o mniej romantyczne zadanie. Rzecz w tym, że w audio pozornie proste zagadnienia często takie nie są. Gdyby było inaczej, nikt nie inwestowałby czasu, pieniędzy i wysiłku w projektowanie przełączników sieciowych kosztujących tyle, co przyzwoity wzmacniacz. Zwłaszcza że pytanie o to, czy urządzenia tego typu rzeczywiście wpływają na brzmienie, czy też nie robią absolutnie nic, od lat rozpala internetowe dyskusje równie skutecznie, jak kolejne premiery tego typu konstrukcji.

Nie pamiętam już, kiedy trafił do mnie pierwszy przełącznik LAN. Strzelam, że był to 2019 rok, a może nawet wcześniej. O ile dobrze kojarzę, chodziło o nietani model firmy Telegärtner. Jeszcze przed jego podłączeniem miałem niemałą zagwozdkę. Z jednej strony ktoś poświęcił czas, wiedzę i pieniądze, aby zaprojektować przełącznik LAN z myślą o zastosowaniach audio. Z drugiej naprawdę trudno było mi uwierzyć, że tego typu sprzęt może mieć jakikolwiek wpływ na dźwięk.Patrzyłem na temat z czysto użytkowej perspektywy. W moim systemie router odpowiadał za dostęp do internetu i propagowanie sygnału Wi-Fi, dzięki czemu mogłem sterować streamerem z poziomu smartfona. Sam w sobie nie był przecież elementem toru audio. Dołożenie za nim przełącznika LAN nie zmieniało absolutnie nic pod względem funkcjonalności, więc intuicja podpowiadała, że również od strony dźwiękowej nie ma prawa wydarzyć się absolutnie nic. Tym bardziej że nie należę do osób słuchających muzyki z serwisów streamingowych. Gdybym z nich korzystał, jeszcze byłbym w stanie doszukać się tu jakiejś logiki. Tyle że jestem dinozaurem, który od lat odtwarza pliki zapisane na dysku SSD własnego serwera. Tym trudniej było mi uwierzyć, że element infrastruktury sieciowej, który odpowiada w zasadzie tylko za interfejs, może mieć jakiekolwiek przełożenie na to, co ostatecznie usłyszę. Teoria swoje, a praktyka swoje.

Bycie recenzentem ma swoje zalety. Największa z nich to możliwość sprawdzenia urządzeń bez konieczności wydawania na nie własnych pieniędzy. Jeśli dany produkt się nie sprawdzi, można go grzecznie spakować z powrotem do pudełka i odesłać. Nikt się nie obrazi, a świat się nie zawali. Jest jednak jeszcze jedna korzyść, znacznie cenniejsza – to zajęcie uczy pokory, a zdobywane z czasem doświadczenie skutecznie weryfikuje własne założenia, wiedzę i uprzedzenia. Człowiek regularnie łapie się na tym, jak wiele rzeczy wydawało mu się oczywistych, a wcale takimi nie było.Przełączniki LAN są dla mnie dobrym przykładem. Podchodziłem do nich z dużą rezerwą, ale niezależnie od obiegowej opinii na temat tych urządzeń, w moim systemie ich wpływ na dźwięk okazał się wyraźny, a nierzadko wręcz zaskakująco duży. Po kilku latach i wielu rozmowach z konstruktorami tych akcesoriów zacząłem patrzeć na nie nieco inaczej. Dziś jestem zdania, że ich działanie dla mnie w roli słuchacza nie ma nic wspólnego z ich podstawową funkcją, czyli samym przesyłaniem danych.

Z mojego punktu widzenia chodzi przede wszystkim o ograniczenie zakłóceń. Systemy audio zwykle odwdzięczają się lepszym brzmieniem, jeśli skutecznie odetnie się je od różnego rodzaju zanieczyszczeń przedostających się z sieci energetycznej, otoczenia czy infrastruktury sieciowej. W takim ujęciu audiofilski przełącznik LAN nie jest urządzeniem mającym „poprawiać internet”, lecz kolejną barierą ograniczającą przenikanie niepożądanych zakłóceń do systemu. Idealny scenariusz? Taki, w którym router w ogóle nie stanowi części mojego toru. Tyle że musi. Bez niego nie miałbym wygodnego sterowania streamerem. Skoro więc jego obecność jest nieunikniona, dobrze, aby pomiędzy nim a resztą systemu znalazło się urządzenie, które samo nie wnosi dodatkowych zakłóceń i jednocześnie skutecznie ogranicza te pochodzące z infrastruktury sieciowej. Taka jest, przynajmniej moim zdaniem, podstawowa rola dedykowanego audio przełącznika LAN. I właśnie dlatego, gdy taki element trafia do mojego systemu, zwykle słyszę zmianę na lepsze. Trudno więc oczekiwać, żebym przestał je testować tylko dlatego, że z pozoru nie mają prawa działać. No dobrze, dość tego filozofowania. Przejdźmy do urządzenia, przez które w ogóle powstał ten tekst, czyli przełącznika LAN KECES Ewave. Egzemplarz testowy udostępniła firma Audiofast, polski dystrybutor marki.KECES nie należy do producentów, którzy zabiegają o uwagę efektownym marketingiem czy katalogiem pękającym w szwach od kolejnych modeli. Tajwańska firma działa od 2002 roku i rozwija swoją ofertę we własnym tempie, konsekwentnie stawiając na rozwiązania inżynierskie oraz szeroko pojętą tematykę zasilania. W praktyce oznacza to urządzenia projektowane z myślą o możliwie niskim poziomie szumów, wysokiej stabilności pracy i skutecznym ograniczaniu zakłóceń. W portfolio KECES-a znajdziemy przede wszystkim liniowe zasilacze, wzmacniacze, przetworniki c/a, przedwzmacniacze gramofonowe oraz kilka innych komponentów, które łączy właśnie takie podejście do projektowania.

Patrząc z tej perspektywy, debiut Ewave wcale mnie nie dziwi. Jeśli od ponad dwóch dekad KECES projektuje urządzenia, w których jakość zasilania i kontrola zakłóceń odgrywają pierwszoplanową rolę, to wejście w segment audiofilskich przełączników LAN wydaje się naturalnym krokiem. Nie wygląda to na próbę wskoczenia do modnego pociągu, lecz raczej na konsekwentne rozwinięcie filozofii, którą firma realizuje od lat. Pozostawało jedynie sprawdzić, jak się to przełożyło na konkretny produkt.KECES nie kombinuje z opakowaniem i bardzo dobrze. Ewave trafia do użytkownika w solidnym kartonowym pudełku, wewnątrz którego urządzenie spoczywa pomiędzy dwiema piankowymi formami i dodatkowo zabezpieczone jest grubą foliową osłoną. To sprawdzony rynkowy standard, który skutecznie chroni sprzęt podczas transportu. W zestawie znajdziemy również zewnętrzny zasilacz impulsowy 12 V / 1 A oraz podstawową dokumentację. Nic więcej nie jest potrzebne.

Ewave należy do budżetowej serii Essential, w skład której wchodzą też przetwornik c/a Euphony, przedwzmacniacz gramofonowy Ephono+ i streamer Ebravo.  Front wykonano z grubo frezowanego aluminium, natomiast pozostałą część obudowy ze stali. Jeden profilowany element odpowiada za spód i tylny panel, a drugi, wygięty w kształt litery „U”, tworzy górę oraz oba boki. Nie ma tu wizualnych fajerwerków ani prób zwrócenia na siebie uwagi za wszelką cenę. Zamiast tego dostajemy solidną, funkcjonalną konstrukcję, która powinna bez problemu przetrwać wiele lat użytkowania. Przy wymiarach 220 × 220 × 66 mm oraz masie wynoszącej około 4 kg Ewave gabarytowo wpisuje się w standard urządzeń tej klasy, choć wagą wyraźnie przewyższa większość komputerowych odpowiedników. Całość stoi na czterech aluminiowych nóżkach wyposażonych w gumowe podkładki, które skutecznie zapobiegają przesuwaniu się urządzenia po półce.Dolny przycisk po lewej stronie frontu odpowiada za włączanie urządzenia, natomiast górny, oznaczony jako DIM, pozwala przyciemnić lub całkowicie wygasić podświetlenie diod, przy czym ta od zasilania będzie co jakiś czas subtelnie migać i w ten sposób dawać sygnał, że produkt jest włączony. Tak czy inaczej, ograniczenie źródeł światła wieczorem jest po prostu wygodne, choć audiofil powie, że jest jeszcze drugi powód. Skoro diody nie świecą, nie są również zasilane, a więc nie dokładają do wnętrza urządzenia własnego szumu. Centralną część panelu zajmuje osiem niewielkich przełączników hebelkowych, które odpowiadają poszczególnym portom LAN. Każdy z nich pozwala indywidualnie aktywować lub dezaktywować dane gniazdo. To rozwiązanie wpisuje się w tę samą filozofię, co możliwość wygaszenia diod LED. Skoro dany obwód nie bierze udziału w pracy urządzenia, producent uznał, że nie powinien być włączony. Zestaw diod LED po prawej stronie informuje o aktywności poszczególnych połączeń i ich aktualnej przepustowości. Zielona dioda sygnalizuje aktywny port, natomiast bursztynowa i niebieska informują odpowiednio o pracy z szybkością 100 oraz 1000 Mb/s. Osiem gigabitowych gniazd RJ45 na tylnym panelu obsługuje połączenia 10, 100 i 1000 Mb/s, przy czym producent zaleca podłączenie przewodu prowadzącego od routera do wejścia LAN oznaczonego numerem 1. Pozostałe przeznaczono dla urządzeń audio pracujących w sieci. Obok znalazło się gniazdo zasilania DC 12 V oraz zacisk uziemienia umożliwiający podłączenie zewnętrznego przewodu masy. Całość jest przejrzysta, a odstępy pomiędzy portami pozostawiają wystarczająco dużo miejsca nawet dla masywnych przewodów z wtykami RJ45.

Najciekawsze kryje się jednak pod pokrywą. To właśnie tutaj najlepiej widać, że Ewave nie jest kolejnym komputerowym przełącznikiem zamkniętym w bardziej eleganckiej obudowie ani modyfikacją gotowej konstrukcji przemysłowej od Cisco czy innego producenta urządzeń sieciowych. KECES zaprojektował go od podstaw, opracowując własną architekturę i układ płytek drukowanych. Wnętrze podzielono na dwie zasadnicze części. Po lewej stronie znalazł się osobny moduł zasilający oznaczony jako Ewave Power v1.1, natomiast prawą połowę obudowy zajmuje płyta główna odpowiedzialna za sekcję sieciową i obydwa są od siebie fizycznie odseparowane. Sam moduł zasilający nie jest przypadkową płytką z gniazdem DC, lecz zawiera kilka niezależnych stopni filtracji i stabilizacji napięcia. Koresponduje to z deklaracją producenta o osobnym zasilaniu układu przełączającego, mikrokontrolera, oscylatora OCXO oraz sekcji wejściowej i wyjściowej.Równie ciekawie rozwiązano moduł odpowiedzialny za porty RJ45. Gniazda nie zostały osadzone bezpośrednio na płycie głównej, lecz umieszczono je na osobnym pionowym laminacie połączonym z elektroniką za pomocą szerokich taśm FFC. Dzięki temu wnętrze pozostaje uporządkowane i wyraźnie modułowe. Moją uwagę zwrócił również 25-megahercowy oscylator OCXO firmy Connor-Winfield. Zegarów tego producenta używa również Innuos i trudno mówić o przypadkowym wyborze. Connor-Winfield od lat specjalizuje się w projektowaniu precyzyjnych źródeł taktowania przeznaczonych do zastosowań wymagających wysokiej stabilności częstotliwości oraz niskiego poziomu szumu fazowego i właśnie taki element odpowiada w Ewave za synchronizację pracy całego układu sieciowego. Patrząc na całość, trudno oprzeć się wrażeniu, że projektanci zaczęli pracę od czystej kartki papieru, a nie od katalogu gotowych przełączników przemysłowych. Niezależnie od tego, jak później oceni się dźwięk, Ewave wygląda jak urządzenie zaprojektowane od podstaw z myślą o zastosowaniach audio, a nie produkt komputerowy zaadaptowany do nowej roli.

Punktem odniesienia dla KECES-a Ewave był dość leciwy przełącznik Fidelizer EtherStream, który od kilku lat pracuje w moim systemie referencyjnym. Warto przy tym wspomnieć, że nie jest to autorska konstrukcja Fidelizera, lecz zmodyfikowana wersja platformy Cisco SG110D-08. Obydwa urządzenia pracowały pomiędzy routerem a serwerem/streamerem Innuos Statement Next-Gen, który przekazywał sygnał przewodem USB do przetwornika LampizatOr Horizon360. Dalej tor tworzył zestaw dzielony Trilogy 915R/995R oraz monitory sound|kaos Vox 3afw. Zarówno KECES Ewave, jak i Fidelizer EtherStream korzystały z dołączonych przez producentów standardowych zasilaczy DC. Celowo nie stosowałem żadnych zewnętrznych zasilaczy liniowych ani dodatkowych akcesoriów, ponieważ chciałem sprawdzić oba urządzenia dokładnie w takiej konfiguracji, w jakiej trafiają do użytkownika. Sama zamiana jednego przełącznika na drugi sprowadzała się do przepięcia pojedynczego przewodu RJ45 oraz ponownego uruchomienia aplikacji Innuos Sense na smartfonie. Poza tym cały system pozostawał bez zmian.Na początek warto wyjaśnić, czego można spodziewać się po przełączniku LAN zaprojektowanym z myślą o systemach audio. Pierwsze wrażenie jest takie, jak gdyby cały system grał odrobinę ciszej. To jednak tylko chwilowe odczucie, które szybko ustępuje miejsca bardziej wymiernym zmianom. Bas schodzi głębiej, zyskuje lepszą kontrolę i wyraźniejszy kontur. Jest bardziej zwarty, precyzyjniejszy i pewniej osadzony, a jednocześnie sprawia wrażenie szybszego oraz bardziej responsywnego. W efekcie wpływ pomieszczenia na najniższe częstotliwości wydaje się mniej dokuczliwy. Poprawia się również przejrzystość całego pasma, ale nie za sprawą jego rozjaśnienia, lecz redukcji zakłóceń. Wokale i instrumenty nabierają większej gęstości, bogatszej barwy oraz płynniejszej artykulacji, jednocześnie wyzbywając się uprzednio wyczuwalnej szorstkości i ziarnistości. Tło robi się ciemniejsze i spokojniejsze, dzięki czemu drobne informacje łatwiej wychwycić i śledzić, a przestrzeń przed słuchaczem staje się lepiej uporządkowana, w tym sensie, że poszczególne źródła pozorne są wyraźniej od siebie odseparowane, łatwiejsze do zlokalizowania i lepiej kontrastują z otoczeniem. Żadna z tych zmian z osobna nie robi wielkiego wrażenia, ale gdy wszystkie występują jednocześnie, składają się na bardziej czytelny, uporządkowany i rozdzielczy przekaz. Im lepiej zaprojektowany jest przełącznik, tym łatwiej ten efekt usłyszeć.

Moje wcześniejsze doświadczenia z przełącznikami LAN sprawiły, że do testu modelu Ewave podchodziłem już z określonym bagażem doświadczeń. Podobne miałem po kontakcie z Fidelizerem EtherStream oraz Telegärtnerem M12 Switch Magic, także w wersji Gold, które mimo różnic konstrukcyjnych prowadziły mój system dokładnie w tym samym kierunku. Co ciekawe, ich wpływ na brzmienie bardzo przypomina to, co potrafią zaoferować dobrej klasy akcesoria USB czy te powiązane z zasilaniem. Trudno uznać to za przypadek. Tam, gdzie do systemu przedostają się zakłócenia, ich wpływ zwykle objawia się w bardzo podobny sposób. Tekstury źródeł pozornych bledną, ich krawędzie stają się przesadnie wyeksponowane, scena dźwiękowa ulega spłaszczeniu, a bas traci część swojej autorytarności. Muzyka sprawia wtedy wrażenie mechanicznej, suchej i niespecjalnie swobodnej. W górnych rejestrach pojawia się ostrość, a całość przesuwa się z obszaru spokoju i naturalności w stronę nerwowości.KECES Ewave nie zdefiniował na nowo tego, co powinien robić dobry przełącznik LAN w systemie audio. Zamiast tego potwierdził wszystkie opisane wcześniej zależności, prowadząc mój system jeszcze dalej w kierunku spokoju, nasycenia barw i przejrzystości. Utwierdził mnie również w przekonaniu, że eliminowanie tego, czego w moim torze audio być nie powinno, jest równie ważne jak wydobywanie z niego tego, co ma najlepszego do zaoferowania. Pod względem opisanych wcześniej zmian wpływ Ewave’a okazał się bardzo zbliżony do tego, co od blisko sześciu lat wnosi do mojego systemu przełącznik Fidelizer EtherStream. Wystarczyło usunąć z systemu którykolwiek i podłączyć serwer Innuosa bezpośrednio do routera. Efekt był dla mnie oczywisty i zgodny z tym, co powyżej, a zarazem wystarczający, by uznać produkt marki KECES za konstrukcję spełniającą dokładnie tę rolę, do której została stworzona.

Można byłoby więc założyć, że Ewave i Fidelizer robią w gruncie rzeczy to samo. Na najbardziej podstawowym poziomie rzeczywiście tak jest, ale na tym podobieństwa się kończą. Nie potrzebowałem wielu porównań, aby zauważyć, że Ewave prowadzi mój system w nieco innym kierunku, dla mnie zdecydowanie lepszym. Z tym przełącznikiem na służbie dźwięk stał się bardziej wyrazisty i lepiej osadzony, w tym sensie, że zyskał na masie w całym pasmie, ale też słyszalnie poprawił się bas. Ten podzakres był krótszy, lepiej kontrolowany i bardziej dosadny, przez co cały obraz muzyczny wydał mi się żywszy, swobodniejszy i obdarzony większą dynamiką. Chyba jednak największe wrażenie zrobiły na mnie zmiany pomiędzy kolumnami, gdzie partie wokalne zostały pokazane w sposób znacznie bardziej namacalny, obecny i angażujący. Pod tym względem różnica okazała się naprawdę duża.Z Fidelizerem mój system grał szczuplej, jaśniej i też trochę nerwowo. Po kilku dniach porównań nie miałem wątpliwości, że z produktem KECES-a jest mi bardziej po drodze, choć taki wynik wcale mnie nie zaskoczył. Mój referencyjny przełącznik LAN bazuje przecież na zmodyfikowanej platformie Cisco z okolic 2019 roku. Siedem lat w świecie cyfrowego audio to wystarczająco dużo czasu, aby oczekiwać zauważalnego postępu, a KECES moim zdaniem bardzo dobrze to pokazuje. Z jednej strony Ewave jest produktem wyraźnie droższym, więc oczekiwanie większych i łatwiejszych do wychwycenia zmian wydaje się całkowicie naturalne. Z drugiej mamy do czynienia z konstrukcją zaprojektowaną od podstaw wyłącznie z myślą o zastosowaniach audio.

Dla mnie jednak największe znaczenie ma coś innego. Mój system bez przełącznika LAN gra po prostu gorzej. Koniec i kropka. Choć Fidelizer EtherStream wyraźnie poprawia ten stan rzeczy, to przesiadka z niego na Ewave przyniosła dużo większą poprawę niż samo przejście z połączenia bezpośredniego do routera na Fidelizera. Uważam, że właśnie tak powinna skalować się jakość tego typu urządzeń względem ich ceny. Osoba decydująca się na Ewave’a i przesiadająca się z kilkukrotnie tańszego przełącznika LAN powinna w zamian otrzymać wyraźny, łatwy do wychwycenia przyrost jakości dźwięku. W moim przypadku dokładnie tak było, dlatego uważam, że KECES Ewave został wyceniony adekwatnie do swoich możliwości. Czas na podsumowanie.

W cyfrowym audio drogie kable, platformy antywibracyjne, zasilacze liniowe czy przełączniki LAN nie są dobrami pierwszej potrzeby. To akcesoria. System zagra również bez nich i jeżeli taki dźwięk komuś w zupełności wystarcza, nic tylko się z tego cieszyć. Jeżeli jednak celem jest wyciśnięcie z kluczowych komponentów absolutnego maksimum poprzez stopniowe eliminowanie wszystkiego, co ogranicza ich potencjał, KECES Ewave jest produktem zdecydowanie wartym uwagi. Lista zmian, które wnosi do systemu, jest długa, dobrze słyszalna i, co najważniejsze, jednoznacznie pozytywna. To również wydatek jednorazowy i w dużej mierze uniwersalny. Ewave będzie wykonywał dokładnie tę samą pracę, niezależnie od tego, ile razy po drodze wymienisz streamer, przetwornik c/a, wzmacniacz czy kolumny. Żeby nie rzucać słów na wiatr, Fidelizer EtherStream od momentu, gdy trafił do mojego systemu blisko siedem lat temu, przeżył wymianę zdecydowanej większości pozostałych komponentów. Ewave jest od niego wyraźnie lepszy, dlatego nie mam obaw, że podobny scenariusz czeka również jego. Moim zdaniem to sprzęt bezpieczny, długowieczny i po prostu wart swojej ceny.

Platforma testowa:

Cena produktu w Polsce:

  • KECES Audio Ewave : 6 590 zł

 

Dystrybucja: Audiofast